Przygotowane na podst. opracowania Jana Spójnika zatytułowanego Legendy i opowiadania o strachach z terenu Szymbarku, Nowy Sącz 1990 , Gorlice 2009
(Jan Spólnik, od 1963 roku nauczyciel, a później dyrektor miejscowej szkoły, miłośnik historii i tradycji, badacz gwary szymbarskiej, twórca szkolnego muzeum regionalnego Gryf, społeczny opiekun szymbarskich zabytków sakralnych – kościół św. Wojciecha, cerkiew „na Wólce”).

O skarbach zamkniętych w piwnicach Rynioka

Od dworu obronnego Gładyszów do góry Kamionki prowadził ciemny loch, tunel, do którego nikt nie miał prawa wejścia, jedynie w Palmową Niedzielę, podczas podniesienia. U wylotu tunelu właściciele zamku zgromadzili skarby, aby je w ten sposób zabezpieczyć przed rabusiami. Nieraz szymbarczanie stawali z zapalonymi pochodniami i świecami przed tajemniczym lochem. Niestety, wydobywający się stamtąd podmuch gasił wszystkie ognie u wejścia zapalone. W Palmową Niedzielę, podczas podniesienia, gdy nikt skarbów nie strzegł, wybrała się po nie w tym czasie szymbarska kobieta. Zabrała ze sobą dziecko, bo nie miała go z kim zostawić. Diabli byli wtedy w kościele na chórze. Gdy nabrała pełny wór kosztowności, po podniesieniu zrobił się w kościele ogromny huk, bo wszystkie pilnujące skarbów diabły wracały na swoje miejsce. Przerażona kobieta złapała skarby, ale zapomniała o dziecku. Za rok wybrała się po nie. Gdy wzięła ciało do ręki, rozsypało się jej w proch. W ręce pozostała jej tylko pięta dziecka.

Skąd wzięły się baszty szymbarskiego dworu

Jeden z dziedziców szymbarskiego zamku miał cztery córki. Martwił się bardzo, jaki posag dać każdej z nich. Ktoś doradził mu, by do prostych murów zamkowych dobudował cztery baszty narożne , a wtedy każdej z córek, gdy wyjdzie za mąż, podaruje jedną. Tak też się stało. Młode żony żyły jednak bardzo swobodnie, w różnoraki sposób grzeszyły, dlatego ich dusze po śmierci wciąż błądzą po sieniach i lochach zamkowych.

Krew świadkiem doskonałym

Jeden z Gładyszów, dziedziców zamku, miał bardzo złą żonę. Ta, którejś nocy zabiła go w jednej z baszt. Nie obeszło się bez śladów. Krew, która wytrysnęła z rany splamiła jedną ze ścian i przez wieki nie traci swej barwy.
(Opowieść odnosi się do wyglądu wnętrza alkierza północno-zachodniego. , w którym przez wiele lat nieczytelne, zniszczone dawne malowidła o rudoczerwonej kolorystyce przywodziły skojarzenia z barwą krwi…)

Legenda o szymbarskiej kapliczce na Blichu

Kto w Wielką Niedzielę podczas rezurekcji przyłoży ucho do ziemi koło kapliczki Chrystusa Frasobliwego znajdującej się w Szymbarku – Zimna Woda, usłyszy z głębi głos bijących dzwonów. Stał tam bardzo dawno temu kościółek, który zapadł się pod ziemię. Historia jego „zniknięcia” jest niezwykle ciekawa.
Pewnego razu bogata, szymbarska pani przechodząc koło kościółka wstąpiła do niego. Nie modliła się, rozglądała się po jego wnętrzu i od czasu do czasu zdejmowała i zakładała na palec swój drogocenny pierścień. W pewnej chwili wypadł jej z rąk i potoczył się w szczelinę rozeschniętej podłogi. Stanęła bezradna przed zgubą, której nie udało się stamtąd wydostać. Wychodząc złorzeczyła: „Ażebyś się zapadł!” W niedługim czasie drewniany kościółek skrył się pod ziemię.
(Legenda dotyczy zachowanej do dziś kapliczki , wybudowanej z kamienia , mającej kształt słupa wysokości 4 m, ze szczytem w postaci daszku na łukowatych podporach. Uważana jest wg miejscowej tradycji za średniowieczną. Wg ludowego przekazu istniał tam pierwszy szymbarski kościół p.w. Św. Krzyża.)

Tam, gdzie w styczniu wyrósł spod śniegu liliowy kwiat – czyli o kaplicy na Dole

Za czasów Józefa Franciszka chłopi szymbarscy pracujący we dworze łężańskim byli bardzo gnębieni przez tegoż dziedzica. Częstokroć pisali skargi do cesarza. Pewnego razu sam władca , chcąc się osobiście przekonać o słuszności sprawy w Szymbarku, przyjechał tu w roli żebraka. Przez cały czas pobytu był niewłaściwie traktowany, wprost okrutnie. Uchodząc ze dworu, uchylił swój żebraczy płaszcz, by pokazać się przed panem, kim jest. Gdy powrócił na tron, wydał zarządzenie o treści: „ W dniu niewiadomym dla pana, jeślim chłopi szymbarscy pochwycą swego dziedzica jadącego z Gorlic, to w chwili pojmania go mogą mu wymierzyć najsurowszą karę”.
Dzień, dla oczekujących zemsty, był korzystny. Dziedzic jechał z Gorlic. Był na granicy Ropicy Polskiej. Zaczajona grupa wieśniaków pochwyciła go i postanowiła natychmiast przeciąć jego ciało na pół piłą drewnianą. Zrozpaczony, prosił o łaskę. Jeden z wieśniaków, nazwiskiem Krupa, ujął się za panem. Przemówił do swoich współtowarzyszy i po chwili zmieniono karę na inną. Wszyscy weszli do pobliskiej karczmy, a panu rozkazali wsunąć się pod stół i odszczekiwać psim głosem kierowane do niego słowa. Pan wyróżnił swego wybawcę w osobliwy sposób. Ofiarował mu ogromną sumę pieniędzy. I temu wieśniakowi śniło się w najbliższą noc, że gdzie w styczniu spod śniegu wyrośnie piękny, liliowy kwiat, to tam za te pieniądze ma wybudować kaplicę.
(Opowieść dotyczy kaplicy p. w. Imienia Maryi, wybudowanej w 1907 w szymbarskim przysiółku Dół. Ma ona formę miniaturowego kościółka z trzema ołtarzami, chórem i pełnym wyposażeniem związanym z liturgią. Ufundowali ją Agata i Józef Trybusowie.)

Skąd się wzięło „zabite okienko” na chórze szymbarskiego kościółka

Wiedzą ludzie w Szymbarku, że w Palmową Niedzielę podczas podniesienia, nie wolno było oglądać się na chór. W tym czasie były tam diabły i zapisywały na byczej skórze wszystkich oglądających się. W pewną Palmową Niedzielę było bardzo dużo ludzi roztargnionych. Nie skupiali się na nabożeństwie, spoglądali tu i ówdzie, a najczęściej na chór. Zgraja ciortów, która przyleciała z Kamionki miała pełne ręce roboty. Co tchu zapisywali oglądających się. Wreszcie zabrakło im skóry. Zaczęli ją naciągać na wszystkie strony. Jeden z diabłów odczepił się od niej i uderzył rogami o ścianę. W tym miejscu powstała wielka dziura, która długo służyła za okienko. Obecnie, od zewnątrz nie widać go, gdyż skryło się w facjacie dobudowanej później kruchty.
(Legenda nawiązuje do zachowanego do współczesności kościoła p.w. Św. Wojciecha Biskupa, drewnianego, w stylu późnego baroku, ufundowanego w roku 1782 przez Tadeusza Siedleckiego, szymbarskiego dziedzica, właściciela majątku związanego z kasztelem).

Informacje

Dostępność ośrodka
Godziny otwarcia

Sezon letni: maj - wrzesień
poniedziałek - piątek 9:00 - 17:00
soboty i niedziele 10:00 - 18:00

Sezon zimowy: październik- kwiecień
poniedziałek - niedziela 9:00 - 16:00

Ostatni zwiedzający przyjmowani są pół godziny przed zamknięciem.

Opening times
Summer season: May - Setpember
Monday - Friday 9:00 - 17:00
Saturday & Sunday 10:00 - 18:00

Winter season: October - April
Monday - Friday  9:00 - 16:00


Last admission 30 minutes before closing.

 

Bilety wstępu / Tickets
bilet wstepu / ticket - 5 zł/os.
grupowy bilet wstępu / groups - 4 zł/os. (dla grup od 25 - 50 os.)
opłata przewodnicka - 25 zł
bilet "Karta Dużej Rodziny" – 2,50 zł/os.
dzieci do lat 7 - wstep wolny

Grupy zorganizowane - prosimy o wcześniejszy kontakt telefoniczny w sprawie uzgodnienia terminu i możliwości oprowadzania z przewodnikiem

Lekcje muzealne  - link: Lekcje w kasztelu

Warsztaty "Bon kultury" - link: "Szata zdobi człowieka"

Wynajem sal na konferencje i oficjalne uroczystosci - prosimy o kontakt na podany niżej nr telefonu lub e-mail.

Udostępnianie terenu i obiektów do sesji zdjęciowej lub filmowej – 50,00 zł

Oddział nie posiada terminalu kart płatniczych.

Dane kontaktowe:
tel.: 18 351 31 14
e-mail: kasztel.szymbark@gmail.com
38-311 Szymbark

 

Mapa dojazdu




Informacje dodatkowe:

Blisko kasztelu znajduje sie Pensjonat "Perełka" z miejscami noclegowymi: www.willa-perelka.pl

Do góry